piątek, 21 września 2012

leaves, fall!


Przychodzi taki moment każdej jesieni, że ma się ochotę na smutne piosenki, herbatę bardziej niż zwykle gorącą, mgliste spacery i papierosy. Na chwile dla siebie, takie na smutno. Na najsmutniej.
I to jest to, co w jesieni najlepsze. To jest to, co sprawia, że staje się ulubioną porą roku. To jest to, dzięki czemu co roku na nią czekam. I lubuję się dreszczykiem poczucia, że oto wreszcie przyszła.

Jak się nazywa przypadłość, w której odnajduje się przyjemność w smutku? 


może to ten deszcz,
może przez tę mgłę

piątek, 3 sierpnia 2012

pachnie, smakuje

Myślisz sobie- makaron aglio e olio będzie strzałem w dziesiątkę. Nic prostszego. Idziesz do najbliższego kiosku warzywnego i brakującą papryczkę pepperoni dostajesz za darmo od sprzedawcy. Wracając do domu czujesz na parterze gotujący się bób, na pierwszym piętrze wspaniale pachnący kapuśniak.
I wyjeżdżaj tu człowieku w świat, kiedy takie codzienne cuda na wyciągnięcie ręki.
Spokój prawie naprawdę spokojny.

czwartek, 15 marca 2012

żeby było na co wyjść

Oswoiłam utarty tor pracy, tryb działania bez myślenia. Nie do końca BEZ, ale próbuję patrzeć tylko do przodu. Czasem mam poczucie, że to syzyfowa praca, ale może to jedyne wyjście?
Staram się nie angażować emocji.

"niejedną jeszcze paranoję przetrzymać przyjdzie"


Mam dużo siły swojej i otrzymywanej każdego dnia, tej dużo więcej. Razem musi wystarczyć, żeby zdziałać cuda. Wystarczy.

sobota, 25 lutego 2012

grave e mesto

Nie pamiętam kiedy było tak. Dawno, to już chyba kilka lat minęło odkąd ostatni raz tak naprawdę, najbardziej na serio pytałam siebie, czy się nadaję. Czy to, co robię, jest w ogóle czegokolwiek warte. Nie jest łatwo zadawać takie pytania, jeszcze trudniej odpowiadać. Bo największy kryzys może i minie, ale tego, co za każdym razem odkłada się gdzieś tam, w środku, głęboko, tego nie da się pozbyć. Zapomnieć na sto i więcej procent. Można tylko liczyć, że nie da o sobie znać zbyt szybko, że da czas na odbudowanie samooceny, wiary w sens.

Więc liczę.

wtorek, 17 stycznia 2012

kolejna szalona herbata




bezsilność w obliczu systemu? brzmi strasznie. z jednej strony beznadziejnie i przytłaczająco, z drugiej- jak przesadnie gorzki slogan. najgorsze, że to stan faktyczny, realia. bolesna dosłowność.



ciężko ciągle odnajdywać dobre strony. ciężko patrzeć cały czas oczami "tej drugiej strony", żeby próbować zrozumieć.

ciężko jest lecieć z podciętymi skrzydłami.

wtorek, 20 grudnia 2011

pora wracać

Dawno już nie było takiego przesilenia. Bezsilność, rozżalenie, apatia. "Będzie lepiej" nawet nie jakoś nieprzekonujące. Trochę na nie zobojętniałam. Zmęczyłam się.

czwartek, 1 września 2011

najlepszy


Mijają kolejne dni, tygodnie, miesiące.
Coraz pełniej, coraz lepiej, coraz szczęśliwiej.

Długo wyczekiwany wrzesień już zawitał w nasze progi. Odliczanie przybiera formę już najprzyjemniejszą- tygodnie zamieniliśmy na dni, dni zamieniamy na godziny.

Taka pewność, kiedy moje drugie imię od niepamiętnych czasów brzmi ,,nie wiem", przyprawia o zawrót głowy. Pewność, że znam już najlepszą rzecz, jaka ma spotkać mnie w życiu.
Spotyka mnie codziennie. Codziennie pełniej, codziennie lepiej, codziennie szczęśliwiej.




,,let me come home
home is wherever i'm with you"


środa, 13 lipca 2011

pomiędzy


Niepozorne rozmowy, urywki zdań zapadające w pamięć. Dają do myślenia, czasem bolą, czasem dodają sił i zapału, choć to akurat nieporównywalnie rzadziej.
Skłonności do melancholii, zmęczenie materiału, niechęć do tego ciągłego zawieszenia. Pomiędzy sobą z przeszłości a sobą z przyszłości, pomiędzy amatorstwem a profesjonalizmem, pomiędzy niedojrzałością a dorosłością, pomiędzy szukaniem a stabilizacją. Obawą a pewnością. Wysoką samooceną a niewiarą w siebie.

Nie bardzo wiem, co z tym wszystkim zrobić. Nie bardzo wiem, co zrobić ze sobą.



nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza
nigdy nie będzie takiego lata


czwartek, 16 czerwca 2011

nowe? znajome? dobre!


czas pędzi, pędzi, pędzi. nie nadążam orientować się, co dzieje się wokół mnie.
kryzysy, nerwy, mniejsze i większe "powodzenia"- było.
Będzie? Kalejdoskop twarzy, dźwięków, miast.

W drogę, znowu. Dobrze!
Tylko tęskni się jakby coraz bardziej..


najlepiej.

wtorek, 17 maja 2011

szkoda, że tak.



boli mnie złośliwość,
boli mnie nieuzasadniona niechęć,
boli mnie odtrącanie mojej pomocnej dłoni, dobrego słowa, dobrych chęci, bezinteresowności.


obojętność już mnie nie boli. obojętność jest lepsza.