sobota, 25 lutego 2012

grave e mesto

Nie pamiętam kiedy było tak. Dawno, to już chyba kilka lat minęło odkąd ostatni raz tak naprawdę, najbardziej na serio pytałam siebie, czy się nadaję. Czy to, co robię, jest w ogóle czegokolwiek warte. Nie jest łatwo zadawać takie pytania, jeszcze trudniej odpowiadać. Bo największy kryzys może i minie, ale tego, co za każdym razem odkłada się gdzieś tam, w środku, głęboko, tego nie da się pozbyć. Zapomnieć na sto i więcej procent. Można tylko liczyć, że nie da o sobie znać zbyt szybko, że da czas na odbudowanie samooceny, wiary w sens.

Więc liczę.

wtorek, 17 stycznia 2012

kolejna szalona herbata




bezsilność w obliczu systemu? brzmi strasznie. z jednej strony beznadziejnie i przytłaczająco, z drugiej- jak przesadnie gorzki slogan. najgorsze, że to stan faktyczny, realia. bolesna dosłowność.



ciężko ciągle odnajdywać dobre strony. ciężko patrzeć cały czas oczami "tej drugiej strony", żeby próbować zrozumieć.

ciężko jest lecieć z podciętymi skrzydłami.

wtorek, 20 grudnia 2011

pora wracać

Dawno już nie było takiego przesilenia. Bezsilność, rozżalenie, apatia. "Będzie lepiej" nawet nie jakoś nieprzekonujące. Trochę na nie zobojętniałam. Zmęczyłam się.

czwartek, 1 września 2011

najlepszy


Mijają kolejne dni, tygodnie, miesiące.
Coraz pełniej, coraz lepiej, coraz szczęśliwiej.

Długo wyczekiwany wrzesień już zawitał w nasze progi. Odliczanie przybiera formę już najprzyjemniejszą- tygodnie zamieniliśmy na dni, dni zamieniamy na godziny.

Taka pewność, kiedy moje drugie imię od niepamiętnych czasów brzmi ,,nie wiem", przyprawia o zawrót głowy. Pewność, że znam już najlepszą rzecz, jaka ma spotkać mnie w życiu.
Spotyka mnie codziennie. Codziennie pełniej, codziennie lepiej, codziennie szczęśliwiej.




,,let me come home
home is wherever i'm with you"


środa, 13 lipca 2011

pomiędzy


Niepozorne rozmowy, urywki zdań zapadające w pamięć. Dają do myślenia, czasem bolą, czasem dodają sił i zapału, choć to akurat nieporównywalnie rzadziej.
Skłonności do melancholii, zmęczenie materiału, niechęć do tego ciągłego zawieszenia. Pomiędzy sobą z przeszłości a sobą z przyszłości, pomiędzy amatorstwem a profesjonalizmem, pomiędzy niedojrzałością a dorosłością, pomiędzy szukaniem a stabilizacją. Obawą a pewnością. Wysoką samooceną a niewiarą w siebie.

Nie bardzo wiem, co z tym wszystkim zrobić. Nie bardzo wiem, co zrobić ze sobą.



nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza
nigdy nie będzie takiego lata


czwartek, 16 czerwca 2011

nowe? znajome? dobre!


czas pędzi, pędzi, pędzi. nie nadążam orientować się, co dzieje się wokół mnie.
kryzysy, nerwy, mniejsze i większe "powodzenia"- było.
Będzie? Kalejdoskop twarzy, dźwięków, miast.

W drogę, znowu. Dobrze!
Tylko tęskni się jakby coraz bardziej..


najlepiej.

wtorek, 17 maja 2011

szkoda, że tak.



boli mnie złośliwość,
boli mnie nieuzasadniona niechęć,
boli mnie odtrącanie mojej pomocnej dłoni, dobrego słowa, dobrych chęci, bezinteresowności.


obojętność już mnie nie boli. obojętność jest lepsza.



wtorek, 19 kwietnia 2011



"-Jesteś mężczyzną. Ja, jak widzisz, jestem kobietą. (...) i... jakby ci to powiedzieć... no, jestem normalną kobietą.
Jeśli to prawda, to dobrze- pomyślałem. To bardzo dobrze. Bo w ten sposób jest nas już przynajmniej dwoje w tym nienormalnym, chorym świecie."

/E.S./



poniedziałek, 21 lutego 2011

again


nogi z ołowiu, zatrzaśnięte bloki startowe.

trzeba powiewu wiatru, świeżości wiosny, słońca, długich dni i długich nocy.
wykorzystanych.


wiem, że czasami po prostu tak jest. wiem, że to jeden krok, aby z tego wyjść. wiem, ale za każdym razem tak samo ciężko to znieść. za każdym razem, mimo świadomości, że ani to raz pierwszy, ani to ostatni. smutna świadomość. a może szansa do wykorzystania? ,,dalej wzwyż i dalej wgłąb'', kiedyś tak to brzmiało. dzisiaj? ,,pozwól sobie na działanie''.

start?


wtorek, 1 lutego 2011

yoga w głowie, luty w kalendarzu, good.

brak czasu, nerwy, irytacja, strach, ciężkie przemyślenia, długie rozmowy, brak rozmów, dezorganizacja, ludzka głupota, moja głupota, niepewność, bieg, marazm, nadmiar pracy, brak pracy, niechęć, apatyczne zatrzymania świadomości, niemoc, ofensywa, defensywa, stop.

niespodziewanie nadchodzi spokój. nie wiadomo skąd, nie wiadomo na jak długo. oby zatrzymał się na chwilę.
piękne plany, piękne chęci, nawet nie a ż t a k nierealne, jak czasem bywają.
już odzywa się głos Gór, głos Ludzi, za którymi się tęskni, głos najmilszego rodzaju Samotności, głos spokojnego i Pewnego czasu, który tak już blisko. i wszystkie te głosy coraz wyraźniejsze, i ja coraz bardziej ich nasłuchuję. już czas. jeszcze chwila, już czas.


a głos własnej wartości z pełną premedytacją wysuwam na czoło peletonu. niech utrzymuje tempo. tempo rozwoju, głównie.




a to, że słyszę głosy biorę za dobrą monetę. amen alleluja.